Ks. Stanisław Tworkowski – Oleum infirmorum

Tak więc wygląda, księże dziekanie ta relikwia? Ksiądz Jacek ze wzruszeniem patrzył na przestrzelone srebrne naczynko z wyrytym napisem: Oleum infirmorum. Olej chorych, znak jednego z siedmiu sakramentów, udzielający choremu człowiekowi łaski Bożej. Nieraz ksiądz myślał o przedziwnym powiązaniu materii z duchem. Jedno uzupełnia drugie. Owoc krzewu oliwnego karmi, leczy, daje światło. Podobną rolę spełnia w sakramencie namaszczenia. Chrystus, Dobry Samarytanin, łaską Oleum infirmorum uzdrawia chorobę duszy, a często i ciału przywraca zdrowie; kiedy zaś człowiek odchodzi ze świata, rozjaśnia mu ciemności grobu. Zapach oliwy, którą biskup poświęca w Wielki Czwartek, zawsze przypominał księdzu Ogród Oliwny, w którym zdradzony i opuszczony Zbawiciel spędzał ostatnie godziny ziemskiego życia. Ogrójec to żywy symbol ziemi, wypełnionej cierpieniem, gdzie męka Boga-Człowieka łączy się nieustannie z męką i konaniem ludzkim. Księdza często wzywano do chorych, głównie starych, niedołężnych, zmęczonych. Ich śmierć była czymś naturalnym. Tak już być musi. Ale najciężej i najboleśniej przeżywał udzielanie świętych namaszczeń chłopcom i dziewczętom gasnącym w rozkwicie życia. Znoszono ich z ulic, z gruzów, spod barykad, do piwnic zamienionych na szpitale. Jeszcze przed chwilą nieustraszeni, zuchwali, uniesieni bojowym zapałem, teraz leżą bezbronni i milczący lub nieprzytomni rzucają się w gorączce i jęczą. Ksiądz jest z nimi, spowiada ich, daje Komunię św., pomaga przy opatrunkach, spełnia różne posługi. To samo czynią kapelani: xJanx, xAntonix, xRadwan IIx, xKonradx, xRadwan IIIx z Lasek (ks. Stefan Wyszyński, późniejszy Prymas, przyp. red.), xKlonx i inni księża, pełniący duszpasterstwo na różnych odcinkach frontu, w jaki zmieniło się miasto i jego peryferie. Ksiądz xJacekx trzyma w dłoni błyszczącą kulkę z niemieckiego cekaemu.
x Jak zginął ksiądz Tadeusz?
x Kula na wylot przeszyła serce, przebiła metalowe ścianki naczynia i utkwiła w dłoni. Ksiądz Burzyński nie wypuścił z rąk Oleum infirmorum. Tak znaleziono go na ulicy.
* * *
Szedłem śladami księdza Tadeusza. Od Wisły wiało zimowym chłodem. Brnąłem po kolana w zaspach. Wieczór był widny. W półmroku, w księżycowej poświacie szarzały rumowiska Powiśla. Zapadnięte domy, wyspy gruzów przysypane śniegiem, budziły uczucia przejmującego smutku. Było cicho, tylko od czasu do czasu podrywał się podmuch wichury i gwiżdżąc, tańczył dziko swinga w śnieżnej kurzawie.
Tutaj! Pospolite nazwy ulic: Browarna, Dobra, Gęsia, Lipowa urastają do miary symboli – pobojowisk niepokonanego miasta.
Na wzgórzu ruiny Uniwersytetu, wymarzony dla Niemców punkt obstrzału. Ci w dole nie mogli się nawet ruszyć. A jednak stąd podejmowano ataki. Tutaj poległ ksiądz Tadeusz. Tu umierały, rozrywane przez niemieckie granaty, siostry urszulanki. Biegnąc po rannych, dostały się pod ogień. "Nie przyszło im nawet do głowy, aby się cofnąć z noszami, kiedy na ulicy leżeli ranni" – głosił komunikat wojskowy.
Przypominam sobie nazwiska bohaterskich sióstr: Bagińska, Chodkowska, Deymer, Frankowska i Janina Halina Płaska. Cztery z nich poległy. Siostrę Płaską, ciężko ranną, udało się po kilku godzinach ściągnąć z pobojowiska. Wszystkie zostały odznaczone Krzyżami Walecznych.
– A jak było z kapelanem?
– Godzina "W". Słońce obniżyło się ku zachodowi, choć do wieczora jeszcze daleko. Ze wzgórza Uniwersytetu, od przyczółka mostu Kierbedzia, wzdłuż Wybrzeża Kościuszkowskiego idzie ogień niemieckiej broni maszynowej.
Z dachu internatu ss. urszulanek biegnie meldunek: "Nasi atakują Uniwersytet! Na ulicy ranni!"
W kaplicy sióstr odprawiało się nabożeństwo...

O salutaris Hostia...
O przenajświętsza Hostio,
która otwierasz podwoje nieba
i udzielasz pomocy
broń nas od nieprzyjaciół wszelkich.

Oto wróg Eucharystii i Krzyża, nieprzyjaciel Polski i świata, chce nas zgładzić.

Da robur, fer auxilium
Daj moc naszym żołnierzom,
wspomagaj ich w śmiertelnym zmaganiu.
Przyjmij ich ofiarę i daj zwycięstwo Ojczyźnie.

Błysk monstrancji kreślącej znak krzyża nad pochylonymi głowami. Ręce kapelana drżące z pośpiechu i wzruszenia, zarzucają na ramiona stułę.

Impone, Domine,
Przyodziej mnie, Panie,
w szatę nieśmiertelności...

Ksiądz widzi padającego na ulicy żołnierza. Być może za chwilę umrze...
Bezcenna jest wartość ludzkiej duszy. Nie ma nic droższego od niej na ziemi. Musi dobiec do rannego. Musi zdążyć na czas z ostatnim Bożym wsparciem.
Jeszcze klika kroków.
Świst kul staje się coraz zjadliwszy i bliższy.
Boże, zmiłuj się! Jest już przy rannym. Rozgrzesza.
Udziela świętych namaszczeń.
Nagle ból przenika jego ciało.
Świat zapada się. Mrok przesłania oczy i zaciera błękit, słońce...
Wreszcie i trzask karabinów zamiera w pustce i cichnie wraz z echem sakramentalnych słów:

Indulgeat tibi, Dominus...
Niechaj ci Bóg odpuści...

Na stule widniały ciemne plamy krwi. W chłodnej dłoni ściskał naczynko z Oleum infirmorum.
Był piękny w majestacie kapłańskiej śmierci.
Źródło: Stanisław Tworkowski, Ostatni zrzut. Opowiadania i nowele
Wydawnictwo "Michalineum", Marki – Struga k. Warszawy – 1984
(I wydanie – Katolicki Ośrodek Wydawniczy "Veritas" w Londynie.


 

Ks. Tadeusz Burzyński – pierwszy kapłan, który zginął w powstaniu. Aktualnie został ukończony jego proces beatyfikacyjny na szczeblu diecezjalnym, w 70. rocznicę męczeńskiej śmierci. Jego doczesne szczątki spoczną w łódzkiej bazylice archikatedralnej.

(Anna Skopińska, Poległ jako pierwszy, "Niedziela" Nr 30 z 27.07.2014 r.)

Jak ciężko jest kapelanowi stać nad wykopanym dołem i skrapiać wodą święconą zawinięte w prześcieradła ciała chłopców i dziewcząt...

Ksiądz Stanisław Tworkowski jako młody ochotnik zaciągnął się w roku 1918 do Korpusu Dowbora. Potem wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Warszawie. W roku 1920 uczestniczył w jej obronie jako sanitariusz Ochotniczej Armii gen. Hallera. W okresie międzywojennym był kapelanem Archidiecezji Warszawskiej i dał się poznać, szczególnie młodzieży, jako dobry prefekt, duszpasterz i wychowawca.
W czasie II wojny światowej był jednym z czołowych kapelanów AK w stopniu pułkownika (pseudonim xJacekx).
Ksiądz Tworkowski z wyczuciem urnie opowiadać o bohaterstwie żołnierza polskiego, wydobywając spod skorupy cynizmu czy rubaszności żołnierskiej istotne wartości duchowe x miłość Boga i Ojczyzny. Opowiadania księdza Tworkowskiego czyta się przeżywając wraz z Autorem i bohaterami ich dramaty i wzloty. I w tym tkwi wartość opisanych przykładów, krzepiących i umacniających wszystkich tych, którzy nie poddali się oportunizmowi i stale walczą o nieprzemijajqce wartości duchowe.
Swoje myśli i wspomnienia z okresu okupacji i Powstania Warszawskiego ksiądz Tworkowski zapisuje z nadzieją na sprawiedliwość i opiekuńczą dobroć Boga. Wierzy, że przeminie wojna ze swoim obłędem, z męką, pójdą na wieczne zatracenie bezbożni nikczemnicy, a ci, co polegli za Bożą sprawę x będą nieśmiertelni.
Modli się za dusze poległych i wyznaje: xJak ciężko jest kapelanowi stać nad wykopanym dołem i skrapiać wodą święconą zawinięte w prześcieradła ciała chłopców i dziewcząt...x
W całej. książce przewija się myśl o wartości i celowości życia ludzkiego, które mierzy się wy łącznie miłością, a ta niejednokrotnie wymaga walki o Bożą sprawę i nawet ofiary z życia.
Dużo miejsca poświęca ksiądz Tworkowski opisaniu roli, jaką w tych tragicznych dniach odegrało polskie duchowieństwo i przypomnieniu tych, którzy polegli w czasie pełnienia obowiązków kapłańskich. Na pewno pozostanie nam w pamięci świadectwo Hansa Franka: "katolicyzm nie jest w tym kraju wyznaniem, a koniecznością życiową". xPolacy zatem bronią nie tylko swej wolności i bytu, ale walczą o najwyższe wartości ducha, ukształtowane w nich w ciągu tysiąclecia przez chrześcijaństwox.
Gdy ludzkie kalkulacje zawodzą, gdy zawodzą sojusznicy i alianci, żołnierz polski kierował swój wzrok w niebo, by czerpać moc u Źródła wszelkiej mocy i miłości.
Drugie wydanie książki (1984), poprawione i uzupełnione, ukazało się dzięki życzliwości i duszpasterskiej trosce Dostojnego Autora. W podjętym przedsięwzięciu chodzi przede wszystkim o to, by czyny bohaterów minionych lat, ich budząca podziw determinacja i przelana krew w obronie niezniszczalnych wartości zostały zachowane w pamięci. Co więcej, promieniowanie tych wartości powinno wycisnąć twórcze znamię na formacji nowych pokoleń Polaków.
Niestety, ta niezwykle cenna książka już nie była wznawiana z wielką szkodą dla, zwłaszcza młodych czytelników.

Dodatkowe informacje